15) CINDER
"Zabrały jej piękne suknie, ubrały ją w stary zszarzały fartuch, a na nogi włożyły drewniaki."
Pekin to nowoczesne miasto pełne nowych technologii, a jednocześnie niszczone przez zarazę - letumosis, ktorą zarażają się mieszkańcy Ziemi - ludzie, cyborgi. To właśnie tutaj mieszka siedemnastoletnia Cinder - mechanik i cyborg. Żyje wraz z macochą i przyrodnimi siostrami. Gdy w rodzinie następuje tragedia macocha za wszystko obarcza winą Cinder i przy pierwszej okazji oddaje ją na rzecz badań, które mają pomóc w odnalezieniu antidotum na zarazę. Jednak to nie wszystko, co los przygotował dla naszej bohaterki...
Pierwsze co muszę powiedzieć Wam o tej książce to to, że jest ona doskonałym wprowadzeniem znanych nam dobrze baśni w świat dalej niż współczesny, ponieważ akcja rozgrywa się w dalekiej przyszłości. Autorka zrobiła z Cinder nowego Kopciuszka i to na tej dobrze znanej nam baśni bazowała pisząc Cinder. Dziewczyna tak samo jak Kopciuszek mieszka z matką i dwiema przybranymi siostrami. Jej przybrany ojciec zmarł pięć lat wcześniej. Dużo wcześniej w wyniku wypadku przeszła operację, która uratowała jej życie, a jednocześnie sprawiła jej mechaniczne części ciała, w wyniku czego Cinder stała się cyborgiem. W domu jest traktowana jak człowiek drugiej kategorii, jak służąca i do tego zmuszona zarabiać na rodzinę. Jest też książę, którego nasza główna bohaterka obdarowuje uczuciem dotąd jej nieznanym. Mamy bal, na który Cinder nie zamierza iść, jednak niespodziewanie zjawia się tam i tak jak Kopciuszek coś gubi.. jednak nie pantofelek. Tylko co? Przekonajcie się sami, zaglądając do baśniowo mechanicznego świata!
Cinder jest naprawdę świetnie wykreowaną postacią. Wychodzi cało z każdej sytuacji i nie daje sobą pomiatać, tak jak chciałaby to robić jej macocha. Dziewczyna pokazywała, że jest niezależna i potrafi sobie świetnie sama radzić. Takie bohaterki właśnie lubię: silne, niezależne i zaradne. I oczywiście Kai. który nagle musi nauczyć się samodzielności i rządzenia swoim krajem. Jego nie da się nie lubić, tak po prostu jest, nawet nie umiem wytłumaczyć dlaczego.
A teraz kolej na postacie, które na pewno znienawidzicie. Zacznę od macochy Cinder. Matko, jak ona działała mi na nerwy. Chciała pomiatać Cinder i myślała, że będzie ona na każde jej zawołanie. A przez to, że dziewczyna była cyborgiem, jej macocha nie miała do niej żadnego szacunku i uważała ją za kogoś całkowicie pozbawionego ludzkich cech. A kogo miałam ochotę zatłuc podczas czytania tej książki, a jednocześnie na pewien sposób polubiłam tę postać? Oczywiście, że królową Levanę! Sami musicie się przekonać dlaczego!
Jeśli chodzi o oprawę wizualną, dużo bardziej podobają mi się polskie okładki. Wydaje mi się, że lepiej oddają klimat tej książki.
Cinder jest debiutem Marrisy Meyer - bardzo udanym! Autorka miała świetny pomysł i wykorzystała go tak jak powinna. Wszystko jest spójne i dopracowane. Jest to coś innego, oryginalnego, co wychodzi poza schemat i sprawia, że czytelnik chce więcej, więcej, więcej!
Scarlet już na mnie czeka i mam nadzieję, że będzie jeszcze lepsze od swojej poprzedniczki.
Zachęcam Was do sięgnięcia po tą serię, nawet mimo tego, że wydawnictwo nie zamierza wydać kolejnej części. Jednak w internecie krąży petycja o wydanie Cress, więc jeżeli chcielibyście, aby ta książka została wydana w Polsce to zachęcam do podpisania tej petycji:
http://www.petycjeonline.com/signatures/wydanie_powieci_cress/
Tytuł: "Cinder" (t.1)
Tytuł oryginału: "Cinder"
Seria: Saga Księżycowa
Autorka: Marrisa Meyer
Kategoria: young adult/sciene fiction/dystopia
Wydawnictwo: Egmont
Wydanie polskie: 2012
Wydanie oryginalne: 2012
Ilość stron: 440
Ocena: 9/10
Pekin to nowoczesne miasto pełne nowych technologii, a jednocześnie niszczone przez zarazę - letumosis, ktorą zarażają się mieszkańcy Ziemi - ludzie, cyborgi. To właśnie tutaj mieszka siedemnastoletnia Cinder - mechanik i cyborg. Żyje wraz z macochą i przyrodnimi siostrami. Gdy w rodzinie następuje tragedia macocha za wszystko obarcza winą Cinder i przy pierwszej okazji oddaje ją na rzecz badań, które mają pomóc w odnalezieniu antidotum na zarazę. Jednak to nie wszystko, co los przygotował dla naszej bohaterki...
Pierwsze co muszę powiedzieć Wam o tej książce to to, że jest ona doskonałym wprowadzeniem znanych nam dobrze baśni w świat dalej niż współczesny, ponieważ akcja rozgrywa się w dalekiej przyszłości. Autorka zrobiła z Cinder nowego Kopciuszka i to na tej dobrze znanej nam baśni bazowała pisząc Cinder. Dziewczyna tak samo jak Kopciuszek mieszka z matką i dwiema przybranymi siostrami. Jej przybrany ojciec zmarł pięć lat wcześniej. Dużo wcześniej w wyniku wypadku przeszła operację, która uratowała jej życie, a jednocześnie sprawiła jej mechaniczne części ciała, w wyniku czego Cinder stała się cyborgiem. W domu jest traktowana jak człowiek drugiej kategorii, jak służąca i do tego zmuszona zarabiać na rodzinę. Jest też książę, którego nasza główna bohaterka obdarowuje uczuciem dotąd jej nieznanym. Mamy bal, na który Cinder nie zamierza iść, jednak niespodziewanie zjawia się tam i tak jak Kopciuszek coś gubi.. jednak nie pantofelek. Tylko co? Przekonajcie się sami, zaglądając do baśniowo mechanicznego świata!
Cinder jest naprawdę świetnie wykreowaną postacią. Wychodzi cało z każdej sytuacji i nie daje sobą pomiatać, tak jak chciałaby to robić jej macocha. Dziewczyna pokazywała, że jest niezależna i potrafi sobie świetnie sama radzić. Takie bohaterki właśnie lubię: silne, niezależne i zaradne. I oczywiście Kai. który nagle musi nauczyć się samodzielności i rządzenia swoim krajem. Jego nie da się nie lubić, tak po prostu jest, nawet nie umiem wytłumaczyć dlaczego.
A teraz kolej na postacie, które na pewno znienawidzicie. Zacznę od macochy Cinder. Matko, jak ona działała mi na nerwy. Chciała pomiatać Cinder i myślała, że będzie ona na każde jej zawołanie. A przez to, że dziewczyna była cyborgiem, jej macocha nie miała do niej żadnego szacunku i uważała ją za kogoś całkowicie pozbawionego ludzkich cech. A kogo miałam ochotę zatłuc podczas czytania tej książki, a jednocześnie na pewien sposób polubiłam tę postać? Oczywiście, że królową Levanę! Sami musicie się przekonać dlaczego!
Jeśli chodzi o oprawę wizualną, dużo bardziej podobają mi się polskie okładki. Wydaje mi się, że lepiej oddają klimat tej książki.
Cinder jest debiutem Marrisy Meyer - bardzo udanym! Autorka miała świetny pomysł i wykorzystała go tak jak powinna. Wszystko jest spójne i dopracowane. Jest to coś innego, oryginalnego, co wychodzi poza schemat i sprawia, że czytelnik chce więcej, więcej, więcej!
Scarlet już na mnie czeka i mam nadzieję, że będzie jeszcze lepsze od swojej poprzedniczki.
Zachęcam Was do sięgnięcia po tą serię, nawet mimo tego, że wydawnictwo nie zamierza wydać kolejnej części. Jednak w internecie krąży petycja o wydanie Cress, więc jeżeli chcielibyście, aby ta książka została wydana w Polsce to zachęcam do podpisania tej petycji:
http://www.petycjeonline.com/signatures/wydanie_powieci_cress/
Tytuł: "Cinder" (t.1)
Tytuł oryginału: "Cinder"
Seria: Saga Księżycowa
Autorka: Marrisa Meyer
Kategoria: young adult/sciene fiction/dystopia
Wydawnictwo: Egmont
Wydanie polskie: 2012
Wydanie oryginalne: 2012
Ilość stron: 440
Ocena: 9/10


Komentarze
Prześlij komentarz